Cóż, ostatnio miałam lekkiego doła i napisałam dwa krótkie teksty o tym co czuję ↓
Maska
Codziennie rano gdy wychodzę z domu zakładam kurtkę, buty i coś bez czego nigdy się nie ruszam. Maskę. Tak jest od 2,5 roku. Zakładam maskę żeby ludzie nie zobaczyli mojej prawdziwej twarzy.
Z maską jestem kimś. Uśmiecham się, śmieję, żartuję. Mam przyjaciół. Mam z kim rozmawiać. Moje życie nie jest beznadziejne.
Bez maski wychodzi na wierzch moje zmęczenie. Brak chęci do czegokolwiek. Nie mam z kim rozmawiać, nie mam wsparcia, boję się podejść.
Gdy wracam do domu rodzina zdziera ze mnie maskę. Pokazuje, że jestem do niczego. Nie zwraca na mnie uwagi.
Staram się to ignorować. Mówić sobie, że jestem silna. Szukam na siłę zajęcia, byleby nie siedzieć z nimi. Staram się ich unikać, nie patrzeć im w oczy. Odnoszę wrażenie, że jak to zrobię to mnie zniszczą. Odkryją kolejną wadę.
Maska mi pomaga. Pomaga w życiu, w przetrwaniu tej gry. Ale nie mogę nosić jej wiecznie, bo w końcu zacznie uwierać i stworzy bruzdy na twarzy, których nigdy się nie pozbędę.
____________________________________________________
Najlepiej jest płakać pod prysznicem. Tam nikt Cię nie widzi, nie ocenia. Nie mówi Ci, że nie masz powodu. Może ma rację, ale chyba każdy kiedyś miał wrażenie, że wszystko idzie za łatwo. Wszystko się za dobrze układa. Każdy kiedyś miał po prostu złe przeczucie.
Najlepiej jest płakać jak nikt nie patrzy, żeby nie zerwać z siebie tej maski. Tej maski, która jest tylko iluzją. Wszyscy mają Cię za osobę uzależnioną od kawy. Szczęśliwą, z charakterkiem. Prawda jest zupełnie inna. Od środka umierasz. Nie wiesz co ze sobą zrobić. Masz wrażenie, że jesteś piątym kołem u wozu, że nikt Cię nie docenia. Nikt Cię nie widzi. Udajesz głupią. Za taką Cię mają. A Ty przecież potrzebujesz towarzystwa. Mimo że na każdym kroku mówisz jaka jesteś aspołeczna. Ty potrzebujesz drugiego człowieka. Kogoś kto Cię zrozumie. Z kim będziesz mogła pogadać. Nikt tego nie widzi. Przynajmniej Ty tak myślisz.
Otaczają Cię wspaniali ludzie. Chcesz im dać najlepszą cząstkę siebie. Nie chcesz, by widzieli jak cierpisz. Rzadko o tym myślisz. Starasz się, ale ostatnio nawiedza Cię Przeszłość. Myślałaś, że się z tego wyleczyłaś. Było dobrze. Ale to wraca. Choroba z jaką musiałaś się zmierzyć. Choroba, z którą walczyłaś przez sześć lat. Sama. Nikt nie widział przez co przechodzisz, że każdego dnia jesteś sama. Bez nikogo w pobliżu. Teraz wiedzą. Żałują, że nie zareagowali. Ale nie wiedzą, że to wraca. Musisz walczyć. Walczyć i wygrać. Znowu. Dla siebie.
____________________________________________________
Bonus:
Jakiś czas temu pojechałam do Krakowa i porobiłam parę zdjęć. To jedno z nich:
 |
Bazylika Mariacka, 2019
|
Komentarze
Prześlij komentarz